sobota, 08 marca 2008
Dom Augusty...
... czyli zaległa recenzja.

Majgull Axelsson w książce „Dom Augusty” opisała losy trzech kobiet i ich życiowe doświadczenia. Axelsson porusza trudne tematy, pokazuje to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, tego, czego dostrzegać często nie chcemy, bądź nie jest nam dane. Książka tworzy niejako patchwork z wzajemnie przeplatających się bolesnych historii Augusty, Alicji i Angeliki. To właśnie Augusta staje się punktem odniesienia dla reszty kobiet. Zarówno Alicja, której życie jest odbiciem wcześniejszego życie Augusty, jak i Angelika – dziecko nie potrafiące we własnym domu odnaleźć ciepła, poczucia bezpieczeństwa i miłości – odnajdują spokój i ukojenie w domu Augusty, kobiety również doświadczonej przez życie.

Mimo iż jest to powieść głównie o kobietach i dla kobiet, nie brakuje w niej również mężczyzn – tych wspaniałych mężczyzn, zawsze gotowych do poświęceń i niesienia pomocy, od których niby my, słaba płeć jesteśmy uzależnione. Czy aby na pewno? Mężczyźni w książce Axelsson nie są bynajmniej wzorami godnymi naśladowania – wręcz przeciwnie, to godne pożałowania kreatury, z nielicznymi wyjątkami, które autorka wręcz idealizuje. Pomimo tego, że mężczyzn ze stronic „Domu Augusty” charakteryzuje przede wszystkim okrucieństwo, kobiety zdają się nie zauważać ich negatywnych cech, zaślepione, trwają w toksycznych związkach.

Życiowe dramaty bohaterek sprawiają, że na swoje rozterki patrzymy zupełnie inaczej – nasze problemy zdają się być błahe, wypadają blado. Zdaje się, że rozwiązania przychodzą w mgnieniu oka, bądź cały czas były na wyciągnięcie ręki, podczas gdy problemy bohaterek nie zawsze dają się tak łatwo rozwiązać. Jak pokazuje autorka, życiowe drogowskazy wskazują różne kierunki i podsuwają dramatyczne rozwiązania. Powieść Axelsson jest książką niezwykle przygnębiającą i przepełnioną bólem. Nie jest to książka, którą można przeczytać od razu, jednym tchem. Jest to ten rodzaj prozy, który należy dawkować sobie w małych ilościach  – niczym cierpkie wino, którego kropla goryczy niweluje wszelką słodycz.

środa, 05 marca 2008
Podsumowanie Artemi
Niestety nie zmieściłam się trochę w czasie i z opóźnieniem zamieściłam krótkie recenzje kolejnych książek z mojej listy Krystyna córka Lavransa
oraz Pani Wyrocznia
W najbliżym czasie na pewno napiszę także parę słów o ostatniej ksiąze z mojej listy -  Pani Dallowey.

Cieszę się że udało mi się "natknąć" na Portrety Kobiet i wziąć udział w tym wyzwaniu czytelniczym. Dużą przyjemnoś sprawiało mi poznawanie Waszych opinie na temat książek które sama czytałam, jak również tych spoza mojej listy (po niektóe na pewno jeszczę sięgnę).

Pozdrawiam ciepło wszystkich uczesticzących we wspólej lekturze:)

Artemi
wtorek, 04 marca 2008
Podziekowanie

Jeszcze ja chcialam podziekowac Padmie, jako niestrudzonej organizatorce wyzwania  oraz wszystkim , ktorzy z radoscia i swymi pomyslami wzieli udzial w wyzwaniu. Uwazam ze to jest super pomysl, ktory nie tylko mobilizuje ale takze otwiera nam drzwi na ksiazkowy swiat :)

Sama z checia wzielam udzial w wyzwaniu, gdyby nie on pewnie nie siegnelalabym po autorke taka chocby jak Anita Shreve, choc jest ona dosc popularna pisarka w Anglii.

Monika Ali Brick Lane,na ktorej to podstwie nakrecono film, przyblizyla mi bardzo odegla kulture Bengalczykow, mieszkajacych w Londynie.

Isabel Allende to bajkowy swiat poludniowoamerykanski, do ktorego zajrze pewnie nie raz :)

Oczywiscie pisze sie chetnie na kolejne wyzwanie i pozdrawiam wszsystkie czytelniczki :)

10:17, m_barrera
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 marca 2008
Podsumowanie - padma

Co tam podsumowania, podziękowania się należą! Wam wszystkim za liczne wzięcie udziału, za świetne recenzje i za zachętę, a przede wszystkim za miłe towarzystwo! Przyjemnie się z Wami czyta:)

Z moimi wynikami już trochę gorzej;) Przeczytałam tylko 3 książki z listy obowiązkowej... Czwartą mam w trakcie, ale nie chcę się z nią spieszyć, więc niestety, nie zdążyłam.

Przeczytałam:

A.P Toer "Dziewczyna z wybrzeża" - dość mi się ta książka podobała, zdecydowanie inna niż literatura z naszego kręgu kulturowego.

Anita Shreve "Żona pilota" - odkryłam nową autorkę lekkich, ale nie kiepskich powieści i mam zamiar się z nią dalej zaznajamiać, ponadto książkę tę pożyczyłam całej grupie znajomych. No i niewiele ostatnio czytałam powieści, które by prowokowały tak ostre dyskusje!

Grażyna Plebanek "Pudełko ze szpilkami" - na pewno nie sięgnęłabym po tę autorkę, gdyby nie to wyzwanie i Wasze recenzje. Cieszę się podwójnie, ponieważ zbyt mało czytam książek polskich autorów...

Ponadto zdarzyło mi się przeczytać trochę pozycji pokrewnych, z listy nadobowiązkowej, przede wszystkim Hosseiniego "A Thousand Splendid Suns". Nie udało mi się przeczytać "Panien z Wilka" z powodu dość zaskakującego - we wszystkich bibliotekach, do których chodzę, w zbiorach opowiadań Iwaszkiewicza nie ma "Panien"! Udał mi się je wypatrzyć w jednej, ale tam są na zapisy;) Nie sądziłam, że tak trudno będzie zdobyć tak podstawowy tytuł...

Pozostałych książek nie przeczytałam z zupełnie odwrotnego powodu - ponieważ je mam;) A skoro je mam, to tak samo jak wiele z Was odkładam je na później...

Zastanawiam się, czy publikować nadal recenzje tych książek tutaj, jeśli któraś z nas przeczyta coś z listy później? Myślę, że ma to sens, łatwiej będzie nie przegapić jakiejś fajnej recenzji. Jak uważacie?

Poza tym zapraszam do dyskusji o nowym wyzwaniu. Temat się powoli wyłania:)

Wstępna dyskusja tutaj:

http://miastoksiazek.blox.pl/2008/02/Nowe-wyzwanie.html

Dziękuję Wam wszystkim raz jeszcze za miłe towarzystwo!!!

Podsumowanie - Iceberg33

Mój cel też został osiągnięty w 100%. Zadeklarowałam 4 książki, przeczytałam wszystkie.

  • Na pierwszy ogień poszła Pani Bovary. Bardzo chciałam nadrobić te braki ze znajomości klasyki, przeczytałam szybko, podobało mi się i myślę, że kiedyś wrócę jeszcze do Flauberta i np Szkoły uczuć.
  • Potem nadszedł czas na Panią Wyrocznię. O Atwood wiedziałam tyle, że jest autorką Penelopiady. Zanim zadeklarowałam przeczytanie właśnie tej pozycji, poszukałam inofrmacji o autorce. Booker, kandydatka do Nagrody Nobla? Świetnie się składa, jako snob czytelniczy nie mogłam przepuścić okazji do spotkania z tak uznaną pisarką. Lektura trochę dla mnie irytująca, ale ostatecznie nie rozczarowałam się.
  • Trzecie było spotkanie z Paniami w przedziale. Wstyd się przyznać, ale literatura spoza kręgu cywilizajcji zachodniej prawie nie istnieje w mojej świadomości (poza iberoamerykańską, oczywiście), więc książką Nair, mam nadzieję, przetarłam szlaki do nowych, nieznanych mi literatur. Podobała mi się, ale w moim rankingu 'wyzwaniowym' wypadła najsłabiej. Trochę obyczajowe czytadełko, ale chętnie skusiłabym się na więcej podobnych pozycji. Opowieść o żonie, która utuczyła męża - najlepsza!
  • Najwięcej trudności sprawiła mi lektura ostatnia, mało czasu, trudności ze znalezieniem egzemplarza, strumień świadomości po angielsku nie był łatwym zadaniem. Wielu fragmentów Mrs Dalloway po prostu nie zrozumiałam, ale reszta mnie uwiodła. Ten styl, te obrazy, ten klimat. Poezja, po polsku też przeczytam!

Wiele innych książek z proponowanej listy chciałabym przeczytać, do tytułów, które cały czas mam przed sobą należą: Śniadanie u Tiffany'ego, Portret damy, Blondynka czy Szklany Klosz.

 Udział w wyzwaniu okazał się fajnym, nowym doświadczeniem. Dzięki Wam, które zaproponowałyście te, a nie inne książki do listy, przeczytałam np. powieść pisarki hinduskiej, po którą sama bym pewnie nie sięgnęła. I mam ochotę na więcej! Ciekawym doświadczeniem było też czytanie Waszych recenzji i obserwowanie, jak różnie odbieramy te same książki. Coś, co nudziło mnie, Was zachwycało. To, co we mnie budziło nabożny podziw, Wy uznawałyście za nudę, itd. Dzięki wyzwaniu trafiłam też na Wasze blogi, któłre teraz odwiedzam regularnie i w notesie zaczęłam spisywać niektóre tytuły, które polecacie na swoich blogach. Ha, co więcej - sama założyłam bloga książkowego i chociaż nie mogę pochwalić się tak szybkim tempem czytania jak np. padma czy zosik, sprawia mi to jakąś tam frajdę.

Wszystkim WspółUczestniczącym dziękuję, specjalne wyróżenie należy się też padmie, która była pomysłodawczynią akcji i dzielnie przez te parę miesięcy hostowała bloga i całe wyzwanie.

Do zobaczenia, być może na kolejnym 'wyzwaniowym' blogu!

21:03, iceberg33
Link Komentarze (2) »
Czytanie to wyzwanie

Do wyzwania wybrałam 6 książek z listy obowiązkowej i trzy pozycje nadprogramowe. W rezultacie przeczytałam 5 tytułów z listy nr 1:

  1. Anita Nair „Przedział dla pań” – bardzo mi się podobała i cieszę się, że po nią sięgnęłam. Odczarowała dla mnie literaturę z  rejonów, które wydawało mi się, że nie bardzo mnie interesują. Błąd! Zachwyciłam się egzotyką :)
  2. Toni Morrison „Umiłowana” – ważna i świetnie napisana powieść. Z pewnością przeczytam coś jeszcze tej autorki.
  3. Grażyna Plebanek „Pudełko ze szpilkami” – już drugi raz Plebanek sprawia mi radość swoimi utworami. Czyta się i to jak! Plebankowy portret kobiety współczesnej.
  4. Henry James  „Portret damy” – moje kolejne odkrycie po Nair, w tym wyzwaniu. James mnie oczarował i przyjdzie taki czas, że zrobię sobie maraton czytelniczy z tym autorem w tytule :)
  5. Jarosław Iwaszkiewicz  „Panny z Wilka” – nie ujmując literackim wartościom tego opowiadania, wkurzałam się niezmiernie czytając je.  Wiktor to irytujący okaz samczego postrzegania rzeczywistości. Złościłam się prawie jak na Scarlett O’Harę ;)

 

Nie przeczytałam:

1.      Gustav Flaubert „Pani Bovary” – jestem w połowie i mój zapał nieco osłabł. Ale nadal uważam, że powieść jest dobra. Dokończę na pewno.

2.     Herbjorg Wassmo  „Księga Diny” – zaczęłam i wiem, że to jest to. Ale że książka jest moja, to czytam najpierw te, które musze oddać. Do przeczytania w przyszłości na 100 %.

3.      Margaret Atwood "Opowieść podręcznej" – myślałam, że mam w domu. Nie mam. Więc już nie chciało mi się wypożyczać. I nie wiem, czy przeczytam, choć Atwood lubię.

4.      Anna Janko "Dziewczyna z zapałkami" – wypożyczyłam i miałam ją w domu przez dwa miesiące. Co jakiś czas sięgałam po nią i próbowałam czytać dalej. Nie dawałam rady, moze dlatego że wymaga dużego skupienia? Nie wiem. Mnie kompletnie nie przekonała. I raczej nie będę więcej próbować.

 

Było świetnie :) Czekam na nowe wyzwanie i nie wątpię, że będzie równie wspaniale. Ba! Pewnie nawet lepiej :)))

Podsumowanie (Artdeco):

Prawie wypelnilam wyzwanie. Przeczytalam:

  1. Su Tong - "Zawieście czerwone latarnie" - po lekturze "Good Earth" kazdy opis lat 30-tych w Chinach wydaje sie niepelny, ale historie kobiet byly wzruszajace. 
  2. Isabel Allende - “Eva Luna”. Jak wiekszosc jej bajkowych powiesci wciagnela mnie, ale przyznaje, ze mialam problem z przebrnieciem przez ostatni rozdzial, zbyt lukrowe zakonczenie.
  3. Majgull Axelsson - “Kwietniowa czarownica”. Zdecydowanie warta przeczytania. 
  4. J.M. Coetzee - "Age of Iron", wzruszajaca i momentami wstrzasajaca opowiesc umierajacej kobiety. Nie byla ta ksiazka na mojej glownej liscie, ale pochlonelam ja, tak jak i inne ksiazki tego autora.  
  5. Dodatkowo - A Thousand Splendid Suns - Hosseini Khaled, wciaz jestem pod wrazeniem.
  6. Dodatkowo -Persepolis - The Story of a Childhood, Marjane Satrapi 
Niestety slecze wciaz nad Wilkie Collins - "Kobieta w bieli". Mam ksiazke od lat i tyle samo zbieralam sie do jej przeczytania. Myslalam, ze wyzwanie mnie zmobilizuje, ale jednak niezupelnie; chociaz tym razem postanowilam wytrwac i przeczytac do konca.
Zosik podsumowuje

Swoje czytanie w ramach Portretów Kobiet.

Lista zmieniła swój wygląd kilkukrotnie. Ostatecznie przeczytałam cztery książki: "Rebekę", która poraziła mnie naiwnością głównej bohaterki.
"Przystupę" Grażyny Plebanek, która chyba była najczęściej czytaną autorką tego wyzwania. W moim odczuciu najsłabasz jej książka, ale nadal Plebanek lubię i chętnie sięgnę po kolejną jej książkę.
"Panny z Wilka" - spotkanie z Iwaszkiewiczem było dla mnie odkryciem. Na pewno jeszcze powrócę do jego dzieł.
"Czekolada" - Akurat to mi się nie podobało. Ot ckliwa opowiastka, ale gdybym nie spróbowała, nie wiedziałabym o tym.

Nie dałam rady "Pani Dalloway" oraz "Kobiecie w bieli". W przypadku pani Woolf, przeczytałam całkiem spory kawałek, ale gdzieś po drodze się pogubiłam w tych "potokach strumienia świadomości". Jest to zdecydowanie książka trudna, a lektura wymaga 100% skupienia, o które trudno w autobusie czy tramwaju. To był mój błąd. Może kiedyś go naprawię, ale nie prędko.
Większe szanse ma Wilkie Collins, bo "Kobietę w bieli" zaczęłam czytać w styczniu, ale poczułam pewien przesyt jej specyficzną, bardzo wolno rozkręcającą się intrygą. Ale jeszcze wrócę do lektury. To pewne, ale póki co nic na siłę. Mam ochotę kawałeczkami delektować się tą "oldschoolowością", jednak jeszcze nie teraz. Gdy przeczytam zamieszczę odnośnik do recenzji tutaj.

Tak więc Portrety Kobiet nie zakończyłam 100% realizacją planu, ale się starałam. Padma, to jakie teraz zaproponujesz wyzwanie?

piątek, 29 lutego 2008
"Dom Augusty", "Wiek żelaza", "Czekolada"...

... czyli reszta moich recenzji niestety ukaże się wkrótce - po czasie. Wiem, że wyzwanie trwa do dnia dzisiejszego. Książki już dawno przeczytane - niestety brakuje mi czasu na napisanie wrażeń. Od jakiegoś czasu zmagam się z pierwszym rozdziałem pracy licencjackiej i pracą w ogóle. Zbieram materiały, czytam literaturę i różnego rodzaju artykuły. Postaram się zamieścić jeszcze dziś recenję "Czekolady". Reszta być może jutro. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to opóźnienie. Pozdrawiam serdecznie.

19:44, kalarepa86
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lutego 2008
Wreszcie
Zakończyłam.I na koniec nacierpiałam sie najwięcej. Tutaj wyjaśniam dlaczego. 
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9