|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dom Augusty...
... czyli zaległa recenzja.
Majgull Axelsson w książce „Dom Augusty” opisała losy trzech kobiet i ich życiowe doświadczenia. Axelsson porusza trudne tematy, pokazuje to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, tego, czego dostrzegać często nie chcemy, bądź nie jest nam dane. Książka tworzy niejako patchwork z wzajemnie przeplatających się bolesnych historii Augusty, Alicji i Angeliki. To właśnie Augusta staje się punktem odniesienia dla reszty kobiet. Zarówno Alicja, której życie jest odbiciem wcześniejszego życie Augusty, jak i Angelika – dziecko nie potrafiące we własnym domu odnaleźć ciepła, poczucia bezpieczeństwa i miłości – odnajdują spokój i ukojenie w domu Augusty, kobiety również doświadczonej przez życie. Mimo iż jest to
powieść głównie o kobietach i dla kobiet, nie brakuje w niej również mężczyzn –
tych wspaniałych mężczyzn, zawsze gotowych do poświęceń i niesienia
pomocy, od których niby my, słaba płeć
jesteśmy uzależnione. Czy aby na pewno? Mężczyźni w książce Axelsson nie są
bynajmniej wzorami godnymi naśladowania – wręcz przeciwnie, to godne
pożałowania kreatury, z nielicznymi wyjątkami, które autorka wręcz idealizuje.
Pomimo tego, że mężczyzn ze stronic „Domu Augusty” charakteryzuje przede
wszystkim okrucieństwo, kobiety zdają się nie zauważać ich negatywnych cech,
zaślepione, trwają w toksycznych związkach. Życiowe dramaty bohaterek sprawiają, że na swoje rozterki patrzymy zupełnie inaczej – nasze problemy zdają się być błahe, wypadają blado. Zdaje się, że rozwiązania przychodzą w mgnieniu oka, bądź cały czas były na wyciągnięcie ręki, podczas gdy problemy bohaterek nie zawsze dają się tak łatwo rozwiązać. Jak pokazuje autorka, życiowe drogowskazy wskazują różne kierunki i podsuwają dramatyczne rozwiązania. Powieść Axelsson jest książką niezwykle przygnębiającą i przepełnioną bólem. Nie jest to książka, którą można przeczytać od razu, jednym tchem. Jest to ten rodzaj prozy, który należy dawkować sobie w małych ilościach – niczym cierpkie wino, którego kropla goryczy niweluje wszelką słodycz.
sobota, 08 marca 2008, kalarepa86
TrackBack
|
uwielbiam